"W świecie w którym milczą konie" cz.1
2012-12-04 14:55
Hejka !!
Postanowiłam ,że napiszę dla was opowiadanie.Opowiada ono o 13-nasto letniej Emy ( czyt.emi ) ,która kocha konie i ma dość sporo własnych.Ma szestnastoletnią siostrę Sarę.Dziewczyny mieszkają z rodzicami na wsi.Jest to długie opowiadanie więc będę je wrzucać w częściach.Miłego czytania.:)
A oto i cz.1 :
Pewnego październikowego dnia Emy jak zawsze poszła do swoich koni. Otworzyła bramę na pastwisko. Weszła i zamknęła ją. Przeszła metr kiedy nagle lunęło. Nie minęła minuta ,a już grzmiało. Trzynastolatka założyła kaptur od swojej siwej bluzy na głowę i wróciła pod bramę. Chciała ją otworzyć ale zasuwa tak jakby się przykleiła. Dziewczyna próbowała wielokrotnie lecz bezskutecznie.
- Najwyraźniej będę musiała zamknąć konie bez pomocy Sary. – powiedziała i zabrała się do roboty. Poszło jej szybko i sprawnie. Po skończonej pracy usiadła w stajni na snopku siana i czekała. Było jej zimno. Przemokła do suchej nitki. Wstała więc i otworzyła drzwi magazynu w którym trzymano sprzęt do jazdy konnej. Chwyciła za pierwszą derkę jaką znalazła i wyszła. Okryła się ją bardzo dokładnie … i zasnęła na sianie. Śniło jej się ,że była w wielkim ciemnym lesie ,niby labiryncie ,z którego nie mogła znaleźć wyjścia i kiedy zobaczyła już światło skoczyła na nią banda czarnych wilków. Obudziła się z krzykiem. Rozejrzała się po stajni. Żaden koń nie wystraszył się jej wrzasku. Wstała i podeszła do każdego konia po kolei. Nawet jeden nie zareagował na jej dotyk choć zawsze się przytulały. Najbardziej ździwiło ją to ,że jej ulubienica – Lady ,nawet nie drgnęła.
- Obraziłaś się na mnie ?? – zapytała swojej ukochanej klaczy. Ta jednak nie obróciła się na dźwięk głosu Emy. – No cóż …Skoro się do mnie nie odzywasz to ja idę zobaczyć czy już można otworzyć bramkę.
Nastolatka wyszła ze stajni i podeszła do furtki. Pociągła … i dalej nic.
- No nie. Ciągle się nie otwiera. I na dodatek zostawiłam telefon w domu. – rzekła po czym wróciła do stajni i uwiesiła się na bramce od boksu Lady.
- Czemu się do mnie nie odzywasz ?? – mówiąc to podniosła pysk klaczy i zaczęła patrzeć się jej prosto w oczy. – Czemu milczysz ?? – oczy Lady były jakby nieobecne. – Coś jest z Tobą nie tak ... Widzę to … - Emy poczuła się bezsilna. Delikatnie puściła pysk swojej ulubienicy i poszła na siano. Siedziała i rozmyślała : - „Co się stało koniom ?? Przecież zawsze były dla mnie takie serdeczne … Coś jest nie tak … Muszę to sprawdzić !!” – w ty momencie się podniosła – „Ale jak ??” – znów usiadła i oparła prawą rękę o kolano. Uniosła oczy do góry i tym razem na głos ,powiedziała – Ale jak ?? – bezradnie padła na snopki. Patrząc się w sufit próbowała znaleźć rozwiązanie problemu. Myślała i myślała … - Uh !!Przecież to jest niemożliwe !! – mówiąc to zerwała się na równe nogi i zaczęła krążyć od jednego końca stajni do drugiego szukając niby jakiś wskazówek. Co rusz łapała się za głowę jakby to miało jej pomóc. Po siódmym okrążeniu podniosła głowę ,a jej piękne granatowe oczy rozbłysły się blaskiem gwiazd. – Już wiem !!Jak mogłam o tym wcześniej nie pomyśleć ?! Przeskoczę przez bramę i pobiegnę do domu po Sarę. Ona ma szesnaście lat więc powinna coś wymyśleć. – Emy szybko się podniosła ,założyła na głowę kaptur i czym prędzej wybiegła na dwór. Stanęła naprzeciw bramy i zmierzyła ją wzrokiem. – To będzie trudne … ale spróbować nie zaszkodzi. – powiedziała. Zrobiła pięć dużych kroków do tyłu i z rozpędu wskoczyła na furtkę, Silnie podparła się rękoma. Przerzuciła nogi na drugą stronę i skoczyła niczym puma. – No to teraz pędzę do domu. – powiedziała sama do siebie i wystartowała jak z procy.
Mam nadzieje ,że sie podobało. :)Wkrótce dodam część 2.
Wasza Alice